Parafia p.w. Chrystusa Króla w Chojnie

20 Października 2018, godzina 11:31
Strona główna arrow Przemyśl przy ołtarzu... arrow III Niedziela Wielkiego Postu - ewangelia
III Niedziela Wielkiego Postu - ewangelia Drukuj
04 Marca 2018, godzina 00:00

Jezus w świątyni jerozolimskiej chce przebywać w tym, co należy do Ojca. Ale to święte miejsce stało się placem targowym, pełnym małych, gorączkowo prowadzonych interesów. Bóg dla wielu stał się dodatkiem do życia, czasem bardzo wygodnym dla pomnażania doraźnych zysków. Jeśli świętość przestanie być święta, jeśli Dekalog straci znaczenie człowiek zagubi poczucie nadprzyrodzonego celu swego życia, przylgnie do ziemi i utraci swoją godność. Potrzebujemy oczyszczenia świątyni naszego serca; potrzebujemy Chrystusa, który jest mocą mądrością Bożą.

O. Piotr Stasiński OFMCap, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2006

Ewangelia na III Niedzielę Wielkiego Postu

(J 2, 13-25)

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: "Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!" Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: "Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie". W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: "Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?" Jezus dał im taką odpowiedź: "Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo". Powiedzieli do Niego Żydzi: "Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?" On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku.

Rozważanie

Niewielu ludzi rozumie, że szacunek dla prawa jest gwarancją ich wolności. Najczęściej w prawie widzą zagrożenie dla swej wolności, jej ograniczenie. Ubóstwienie wolności jest równie groźne, jak ubóstwienie prawa. Jedno i drugie niszczy człowieka. Wolność bez ograniczeń jest jak samochód w biegu, w którym zawiódł układ sterowniczy. Kierowca jest zdany na łaskę losu. Nie potrafi obliczyć żadnych skutków swej jazdy, z reguły też tak uszkodzonym samochodem nie zajedzie zbyt daleko. Wypadek jest nieunikniony. Dziś odwoływanie się do wolności jest tak częste, iż staje się prawie śmieszne. W imię wolności dziecku wolno uderzyć matkę, uczniowi wolno jeść w czasie lekcji, studentowi wolno przerwać na kilka lat studia, małżonkowi wolno zdradzić żonę, a więźniowi wolno domagać się telewizora w celi.

Wolność to bożek naszego wieku. Nikt jednak nie chce powiedzieć głośno, że tak rozumiana wolność - czynienie tego, co mi się podoba - byłaby możliwa wyłącznie wówczas, gdyby na obszarze stu kilometrów kwadratowych żył tylko jeden człowiek. Z tą chwilą bowiem, gdy obok niego pojawi się drugi, mając takie samo pojęcie wolności, w wielu sytuacjach ich dążenia będą kolidować z sobą. Wolność jednego ograniczy wolność drugiego, a wówczas trudno już mówić o wolności. Im więcej ludzi zamieszka na jednym kilometrze kwadratowym, tym większe będzie ograniczenie wolności każdego z nich. Łatwo to można obserwować w ciasnych mieszkaniach, gdzie maleńki metraż wytycza granice świata dla kilku, czasem kilkunastu ludzi. Jakże bardzo jest ograniczona wolność każdego z nich, gdy dwadzieścia cztery godziny na dobę muszą się liczyć z domownikami i sąsiadami.

Chcąc do maksimum ocalić i wykorzystać wolność każdego, muszą określić prawa. One są nieodzowne dla normalnego funkcjonowania całej społeczności. Nie zawsze są to prawa pisane, ale one są. Im doskonalej są zachowywane, tym pełniej ludzie mogą wykorzystać swoją wolność. W pewnym momencie sami odkrywają, że umiejętność doskonalenia prawa i doskonalenia jego zachowania jest wykładnikiem ich wolności. To, że mogą dobrowolnie prawo określać i dobrowolnie je zachować, stanowi o ich wielkości.

To w tym kontekście należy dostrzec wartość dekalogu. Bóg darząc nas wolnością, a równocześnie łącząc we wspólnotę życia, jako nasz Stwórca, musiał określić prawa, by zagwarantować nam właściwe wykorzystanie wolności. Gdyby nasza wolność była mądra, to każdego dnia dziękowalibyśmy Bogu za dar Jego prawa i czynilibyśmy wysiłki, by to Jego prawo możliwie doskonale zachować. Niestety, nasza głupota ciągle widzi w prawie swoje nieszczęście, ograniczenie, przeszkodę w wykorzystniu pełni wolności. Stąd też raz po raz podejmujemy wysiłki, by prawo zlekceważyć, by go nie zachowywać. Płacimy za to wielkie ceny, ale wciąż popełniamy ten sam błąd.

Egoizm nie chce kierownicy, chce robić to, co się mu podoba, i mimo serii klęsk nie rezygnuje ze swego. Jest tak mocny, że woli ponosić klęski, niż dostosować się do prawa, bo klęska jego jest jeszcze jednym dowodem na to, że prawo stanowi przeszkodę na drodze jego rozwoju.

Konflikt wolności z prawem jest tak długo nieunikniony, jak długo wolność nie zostanie objęta w całości miłością. Prawo miłości jest bowiem najdoskonalszym prawem i w nim wolność zyskuje najdoskonalszą pełnię. Wola, która kocha, staje się odpowiedzialna za siebie, za innych i za prawo, które ułatwia sprostanie tej odpowiedzialności. Ten, kto kocha, dobrowolnie zgadza się na ograniczenie swej wolności wolą osoby kochanej. Tego ograniczenia nie traktuje jako krzywdy, lecz jako wielkie szczęście. Odkrywa bowiem, że łącząc się z drugim człowiekiem, powiększa zakres swojego świata o jego świat, a siłę swojej woli - o siłę jego woli.

W zmaganiu świata z Bogiem dwie wartości ? wolność i prawo zostały sobie przeciwstawione. To wielki sukces zła. Miliony ludzi na świecie dało się zwieść tej propagandzie, wchodząc na drogę lekceważenia prawa i ubóstwiania wolności rozumianej jako samowola. Każdy mądry człowiek wie, że wolność jest jak źródło kryształowej wody, a prawo jak brzegi tego źródła i rzeki, którą wypływająca z niego woda popłynie. Te dwie wartości nie tylko nie są przeciwstawione, lecz organicznie ze sobą połączone. Nie ma wolności bez szacunku dla prawa i nie ma prawa bez szacunku dla wolności!

Ks. Edward Staniek


* * *

<Poprzednia   Następna>