Parafia p.w. Chrystusa Króla w Chojnie

Strona główna arrow Przemyśl przy ołtarzu... arrow XVI niedziela zwykła - ewangelia
XVI niedziela zwykła - ewangelia Drukuj
22 Lipca 2018, godzina 00:00

Jezus Dobry Pasterz, który współczuje i lituje się nad tłumami. To jeden z najpiękniejszych biblijnych obrazów Boga. Nasz Pan chce każdemu z nas dodać otuchy i poczucia bezpieczeństwa. Przychodzi do każdego z nas osobiście, lecz nie w oderwaniu od wspólnoty, dlatego nikt nie może zatrzymać Jezusa tylko dla siebie. Łącząc się z Nim w Komunii, wyrażamy naszą jedność ze wszystkimi, których obejmuje Jego miłość. Przyjmujemy współodpowiedzialność za innych i zobowiązujemy się do przezwyciężania zła i obojętności choćby miało nas to kosztować.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" 2006

Ewangelia na XVI niedzielę zwykłą

(Mk 6, 30-34)

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: "Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco". Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.

Rozważanie

Jedną z największych tajemnic w misterium nieprawości są źródła, z których wypływa nienawiść, złość, wrogość jednych ludzi wobec drugich. Jest ich wiele. Najczęściej spotykane to doświadczenie krzywdy. Ból potrafi wypełnić serce wrogością do tego, kto rani. Innym źródłem jest strach, zagrożenie. Lęk może prowadzić do nienawiści tego, kogo się człowiek boi. Bywa, że postawę niechęci rodzi zawiedzione zaufanie, które rosnąc zamienia się w nienawiść. Można to obserwować w wielu małżeństwach zawieranych w imię gorącej, wzajemnej miłości, a po kilku latach płonących równie gorącą, wzajemną nienawiścią.

Dziś w śledzeniu źródeł wrogości pomaga genetyka. Okazuje się, że agresywność może być przekazana drogą dziedziczenia. Szereg danych podaje psychologia prenatalna, czyli wiedza zajmująca się psychicznym rozwojem dziecka w łonie matki. Można również wpływać na agresję. Ale to wszystko i tak nie jest w stanie wytłumaczyć istnienia tak licznych źródeł wrogości, a tym bardziej nie jest w stanie w żaden sposób jej usprawiedliwić.

Wrogość możemy obserwować na każdym kroku. Czasami jej wybuchy przypominają eksplozję wulkanu. Skutki jej również mogą mieć wymiary kataklizmu. Jest wśród dzieci i młodzieży, jest w zakładach pracy, rani ludzi na ulicy, w pociągu, autobusie, na stadionie, nawet w drodze z kościoła. Występuje jako straszna siła w konfliktach politycznych, narodowościowych i religijnych.

Ludzkie serce jest szczególnie podatne na iskry wrogości. Czasem wystarczy kilka zdań, które w ciągu minuty zapalają ogień nienawiści, a jego ugaszenie wymaga miesięcy, a nawet lat. Praktyka dowodzi, że pełne wygaszenie nienawiści jest rzeczą bardzo trudną i rzadko się udaje. Z reguły ogień wrogości przygasa, tli się jednak pod grubą warstwą popiołu i wystarczy niewielki podmuch wiatru, by pożar wybuchnął ponownie, i to ze zdwojoną siłą.

Syn Boga przyszedł na ziemię, by przeciwstawić się wrogości, by ją ugasić. Nie zalał jej jednak drogą potopu. Postanowił natomiast usunąć powody wrogości i przekonać ludzi myślących, iż tysiąc razy bardziej twórczą i godną człowieka jest budowa wzajemnego zrozumienia, szacunku i miłości niż podsycanie wrogości. Niósł ludziom pokój. Budził równocześnie sprzeciw i w krótkim czasie został ujęty w żelazne kleszcze podających sobie ręce Jego wrogów. Ginie zamordowany przy ścisłej współpracy wrogo do siebie nastawionych Żydów i Rzymian. Ginie zaś głównie za to, iż traktował jednych i drugich jako braci. Został zamordowany przez Żydów i Rzymian przy rozbieraniu muru wrogości dzielącego jednych i drugich. Bo ani Żydzi, ani Rzymianie nie chcieli traktować się wzajemnie jako bracia.

Św. Paweł, który początkowo był zagorzałym zwolennikiem nacjonalistycznego podejścia i z tej racji prześladował chrześcijan pochodzenia żydowskiego przechodzących na drogę uniwersalizmu zbawczego, czyli traktowania wszystkich ludzi jako dzieci jednego Ojca, po nawróceniu, sam traktowany jako zdrajca interesów narodowych, tłumaczy Efezjanom, że jedyną drogą do zjednoczenia ludzi w jedną rodzinę jest spotkanie w Chrystusie. "On bowiem jest naszym pokojem: On, który obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość". Uczynił to przez objawienie miłości nieprzyjaciół, gdy w chwili ukrzyżowania modlił się: "Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią". Modlił się wówczas i za przywódców swego narodu, i za Rzymian, którzy Go przybili do krzyża. Dostrzegł to Apostoł Paweł, gdy powiedział: "aby tak jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym ciele przez Krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości". Wytyczył tym samym drogę do przezwyciężenia wrogości na ziemi. Odtąd wiedzie ona przez serce każdego mądrego człowieka, który zdobywając się na miłość nieprzyjaciół "w sobie zadaje śmierć wrogości".

Ks. Edward Staniek


* * *

<Poprzednia   Następna>